Postępowanie z pacjentami z cukrzycą typu 2 (T2D) i uszkodzeniem nerek stało się w ostatnim czasie przedmiotem wielu wytycznych, do których zaliczyć należy przede wszystkim dokumenty ADA, ADA/EASD, ADA/KDIGO oraz PTD [1–4]. Szczegółowo omówiono w nich zarówno zasady wczesnego wykrywania, jak i leczenia na poszczególnych etapach choroby (przy czym warto podkreślić, że uszkodzenie nerek u pacjenta z cukrzycą nie jest tożsame z cukrzycową chorobą nerek, a sprawę dodatkowo komplikuje scenariusz cukrzycowej choroby nerek bez albuminurii). W niniejszym opracowaniu chcielibyśmy się bardziej szczegółowo skupić na wybranych aspektach terapii, a mianowicie na skuteczności w nefroprotekcji dwóch klas leków antyhiperglikemicznych [inhibitorów kotransportera sodowo-protonowego typu 2 (SGLT2i, flozyny) i agonistów receptora dla GLP1 (GLP1RA)] oraz leku będącego jedynym reprezentantem nowej klasy niesteroidowych inhibitorów receptora dla mineralokortykosteroidów (MRA) – finerenonu. Z uwagi na doskonałe opisanie i ujęcie w algorytmy zasad doboru leków w zapobieganiu i leczeniu przewlekłej choroby nerek (PChN) w cukrzycy pominiemy natomiast treść wymienionych powyżej wytycznych.
Zanim przejdziemy do omówienia skuteczności wspomnianych grup leków w hamowaniu progresji PChN, pragniemy przypomnieć, że wraz z ich wprowadzeniem do terapii i stopniowym upowszechnianiem nie uległy unieważnieniu trzy podstawowe strategie zapobiegania i leczenia chorób nerek w cukrzycy, jakimi są optymalne wyrównanie metaboliczne choroby podstawowej, optymalne leczenie nadciśnienia tętniczego z osiąganiem i utrzymaniem zakładanych celów terapeutycznych oraz preferowane stosowanie leków blokujących oś renina-angiotensyna-aldosteron u pacjentów z nadciśnieniem i albuminurią. Metody te pozostają niezmiennym kanonem terapii i leki, którym poświęcamy ten przegląd, były zwykle stosowane u pacjentów kontynuujących leczenie inhibitorami konwertazy angiotensyny (ACEi) lub blokerami receptora AT1 dla angiotensyny II (ARB, sartany).
POLECAMY
SGLT2i w hamowaniu progresji PChN u pacjentów z T2D
Pierwszą zapowiedzią przełomu w obszarze nefroprotekcji stało się badanie EMPA-REG OUTCOME, w którym udowodniono korzystny wpływ empagliflozyny na rokowanie pacjentów z cukrzycą i wysokim ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych. Właściwa publikacja została wkrótce uzupełniona o rozszerzoną analizę „nerkowych” punktów końcowych (obie ukazały się w „New England Journal of Medicine”). Złożony „nerkowy” punkt końcowy zdefiniowano jako: wystąpienie albuminurii de novo lub progresję wskaźnika albumina/kreatynina w porcji moczu (UACR) do > 300 mg/g kreatyniny, podwojenie wyjściowego stężenia kreatyniny z jednoczesnym spadkiem eGFR < 45 ml/min/1,73 m2, konieczność rozpoczęcia terapii nerkozastępczej (dializy lub przeszczepienia nerki) albo zgon z przyczyn nerkowych. W badaniu EMPA-REG OUTCOME u znaczącego odsetka pacjentów, bo aż u 25%, eGFR był niższy niż 60 ml/min/1,73 m2 (wynosząc w tej grupie 48 ml/min/1,73 m2; średnia wartość eGFR dla ogółu pacjentów w badaniu wyniosła 74 ml/min/1,73 m2). Należy podkreślić, że złożony nerkowy punkt końcowy, jak i każda z jego składowych, wystąpiły statystycznie znamiennie rzadziej u pacjentów otrzymujących empagliflozynę (niemal wszyscy chorzy otrzymywali także najwyższą tolerowaną dawkę ACEi lub sartanu). Ryzyko podwojenia wyjściowego stężenia kreatyniny z jednoczesnym spadkiem eGFR < 45 ml/min/1,73 m2 było zredukowane u chorych otrzymujących flozynę aż o 44% – ten punkt końcowy najbardziej dobitnie świadczy o jednoznacznie korzystnym wpływie hamującym na utratę przesączania kłębuszkowego (należy bowiem podkreślić, że zgony z przyczyn „nerkowych” są nieliczne, redukcja albuminurii to obietnica sukcesu w postaci zachowania GFR w przyszłości, a decyzję o konieczności leczenia nerkozastępczego podejmuje się na podstawie nieprecyzyjnie zdefiniowanych, często subiektywnych kryteriów). Warto także wspomnieć, że po włączeniu empagliflozyny obserwowano wynoszący średnio ok. 4 ml/min/1,73 m2 spadek wartości eGFR do ok. 4. tygodnia leczenia, a następnie jego powolny wzrost: krzywe eGFR u chorych otrzymujących empagliflozynę i placebo przecięły się ok. 52. tygodnia terapii i od tego czasu wartości przesączania były aż do końca obserwacji wyższe u chorych leczonych flozyną. Ten spadek, uzasadniony hemodynamicznym wpływem flozyn na mikrokrążenie nerkowe (skurcz tętniczki doprowadzającej wynikający z aktywacji sprzężenia cewkowo-kłębuszkowego przez zwiększony ładunek sodu dopływającego do plamki gęstej po zablokowaniu SGLT2), wystąpił we wszystkich pozostałych badaniach z zastosowaniem flozyn i był także znany z wcześniejszych badań pilotażowych z tą grupą leków. Obserwacja ta jest niezwykle doniosła, ponieważ sugeruje, aby zachować cierpliwość podczas leczenia preparatami z omawianej grupy i nie podejmować pochopnych decyzji w postaci odstawiania leku w obawie przed „nadmiernym” spadkiem filtracji. Wytyczne wskazują na brak konieczności wczesnych pomiarów GFR po włączeniu leku. Obecnie wiadomo już, że zmniejszanie ciśnienia śródkłębuszkowego jest tylko jednym z wielu (i zapewne nie najważniejszym) mechanizmów nefroprotekcji (szerzej piszemy o tym w dalszej części publikacji). Fenomen przejściowego spadku GFR po rozpoczęciu leczenia występuje także podczas leczenia ACEi i sartanami; nieformalna reguła mówi wręcz, że leki pozbawione efektu początkowego w postaci umiarkowanego spadku przesączania kłębuszkowego nie mają waloru zapobiegania progresji uszkodzenia nerek [5, 6].
Badanie CANVAS, w którym pacjentów z cukrzycą, wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym i dość dobrze zachowaną czynnością nerek (średnia wartość eGFR 76,7 ± 20,3 ml/min/1,73 m2) randomizowano do leczenia placebo lub kanagliflozyną, również uwzględniało ocenę nerkowych punktów końcowych (zdefiniowanych bardzo podobnie: jako progresja UACR, spadek wyjściowego eGFR o co najmniej 40%, konieczność rozpoczęcia terapii nerkozastępczej [dializy lub przeszczepienia nerki] albo zgon z przyczyn „nerkowych”). Także w tym przypadku zaobserwowano jednoznaczne korzyści w zakresie zwolnienia tempa przyrostu albuminurii oraz pozostałych punktów końcowych (sposób publikacji danych w „New England Journal of Medicine” nie pozwala jednak ocenić, na ile zredukowane zostało samo ryzyko spadku eGFR o co najmniej 40%) [7]. Kanagliflozyna jest pierwszym lekiem z grupy SGLT2i, który przebadano pod względem wpływu na nerki w cukrzycy, definiując zdarzenia nerkowe jako pierwszorzędowe punkty końcowe. Stało się tak w badaniu CREDENCE, w którym udział wzięli pacjenci z cukrzycą i istotnie obniżoną wartością eGFR (średnio 56 ml/min/1,73 m2, a więc PChN w stadium co najmniej 3a); UACR wynosił średnio blisko 1 g/g, a ponad połowa miała także choroby serca i naczyń, byli to zatem pacjenci bardzo wysokiego ryzyka, tak z punktu widzenia zdarzeń nerkowych, jak i sercowo-naczyniowych. Złożony punkt końcowy zdefiniowano jako wystąpienie schyłkowego stadium niewydolności nerek (tym razem uwzględniono jednak obiektywną definicję w postaci spadku eGFR < 15 ml/min/1,73 m2, a nie tylko konieczność rozpoczęcia dializ lub przeszczepienie nerki), podwojenie wyjściowego stężenia kreatyniny, zgon z przyczyn nerkowych oraz z przyczyn sercowo-naczyniowych. Punkt ten występował o 30% rzadziej u pacjentów otrzymujących kanagliflozynę, a ryzyko wystąpienia każdej ze składowych „nerkowych” zostało zredukowane o 26–40% (z wyjątkiem zgonu z przyczyn „nerkowych”). Na podkreślenie zasługuje fakt, że ryzyko podwojenia się wyjściowego stężenia kreatyniny oraz osiągnięcie wartości eGFR < 15 ml/min/1,73 m2, najbardziej obiektywnie świadczące o nefroprotekcyjnym działaniu leku, zostały zredukowane aż o 40% [8].
Kolejnym badaniem, które umocniło i utrwaliło pozycję SGLT2i jako leków w nefroprotekcji u pacjentów z cukrzycą i PChN, było badanie DECLARE-TIMI 58. Także i w tym badaniu wzięli udział chorzy z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym lub chorobami serca i naczyń, a wpływ na nerki zawarto w drugorzędowym celu badania sformułowanym jako czas do wystąpienia pierwszego zdarzenia wchodzącego w skład złożonego nerkowego punktu końcowego (trwała ≥ 40% redukcja eGFR do
< 60 ml/min/1,73 m2 i/lub schyłkowa niewydolność nerek i/lub zgon nerkowy lub z przyczyn sercowo-naczyniowych). Czynność nerek była w tym badaniu relatywnie najlepiej zachowana (gdy porównamy z przytoczonymi powyżej badaniami), bowiem średnia wartość eGFR wyniosła aż 85,2 ml/min/1,73 m2. Ryzyko wystąpienia zdefiniowanego powyżej punktu końcowego zostało w badaniu zredukowane aż o 47%; również każda z jego składowych uległa znaczącej, wysoce znamiennej statystycznie redukcji (z wyjątkiem śmierci z przyczyn „nerkowych”, podobnie jak to miało miejsce w pozostałych badaniach). Efekt nefroprotekcyjny był przy tym niezależny od wyjściowej wartości eGFR (w badaniu byli także pacjenci w trzecim stadium PChN), wyjściowej albuminurii czy stopnia obciążenia chorobami towarzyszącymi [9, 10].
Niezwykle ciekawe wnioski przynosi spojrzenie na metaanalizy omówionych badań. Łączna ich ocena jednoznacznie wskazuje na efekt nefroprotekcyjny rozumiany zarówno jako zmniejszenie tempa utraty współczynnika przesączania kłębuszkowego, jak i jako ochrona przed wystąpieniem schyłkowego stadium przewlekłej choroby nerek, konieczności rozpoczęcia dializ lub przeszczepienia nerki. Dzięki szerokiemu spektru...
Dołącz do grona specjalistów, którzy stale pogłębiają swoją wiedzę
Co trzy miesiące otrzymuj sprawdzone narzędzie i artykuły tworzone przez ekspertów-praktyków. Pogłębiaj wiedzę, pracuj sprawniej i bądź przygotowany na najbardziej skomplikowane przypadki.